|
"Powrót syna marnotrawnego" - Roman Brandstaetter
Adaptacja i reżyseria - Ks. Piotr Turzyński
OBSADA:
Rembrandt van Rijn - Marek Okoń
Harmen – ojciec Rembrandta - Krzysztof Wróbel
Adrian - starszy brat - Piotr Nojek
Eliasz - młodszy brat - Michał Brzeski
Six - Bartłomiej Wink
Jan, brat żony - Marcin Dąbrowski
Korneliusz - syn Rembrandta - Sebastian Osiński
Gerrit, przyjaciel - Piotr Woszczyk COr
Książe Cosimo - dk. Piotr Skowroński
Muzyka - Marek Pruszkowski, Marcin Szymczyk
Scenografia - Jarosław Zieliński, Marcin Czerwonka
Światła - Sylwester Kęska, Paweł Laskowski
Sufler - Grzegorz Stąporek
Roman Brandstaetter pisał:
Biblio, ojczyzno moja,
(...) Wszystko jest w Tobie cokolwiek przeżyłem,
Wszystko jest w Tobie cokolwiek kochałem.
(...) Na Tobie uczyłem się żyć,
Na Tobie uczyłem się myśleć,
Na Tobie uczyłem się prawdy.
Dramat Powrót syna marnotrawnego pokazuje to niezwykłe powiązanie Biblii z życiem. W znanej przypowieści szuka Brandstaetter klucza do losów Rembrandta, ale i odwrotnie w życiu holenderskiego malarza chce zobaczyć światło z przypowieści. Rembrandt pokazany przez Brandstaettera szuka światła do swoich obrazów w taki sam sposób jak każdy szuka szczęścia. Wiedziony swym pragnieniem zostawia rodzinny dom i idzie do miasta. Znajduje sławę i bogactwo, zagląda do ludzkich twarzy i wydaje mu się, że potrafi je czytać. Rembrandt zostaje wciągnięty w wir życia, odchodzi daleko od spokoju rodzinnego domu, w którym żyło się obrazami Biblii. Ma talent, jest uwielbiany, wszyscy chcą posiadać portrety jego pędzla. Myśli, że cały świat do niego należy. To wszystko oddala go od jego najgłębszego ja, od prawdy o nim samym. Traci dom, traci przyjaciela, traci sławę i bogactwo. Czy trzeba stracić wszystko, by wrócić do siebie, by dokonało się oczyszczenie, by przestały łudzić wszystkie utopie światła i szczęścia? Wydaje się, że takie pytania stawia nam Brandstaetter. Kiedy na koniec dramatu, Rembrandt staje się obojętny wobec pokusy powrotu do bogactwa i sławy, odzyskuje wolność i jest gotowy, by ucieszyć się domem Ojca, gdzie króluje najwspanialsze światło. Po powrocie niezwykły, pełen mądrości i liryzmu dialog z Ojcem odsłania oczyszczającą rolę cierpienia.
W chrześcijańskiej teologii jedną z najbardziej fascynujących myśli jest ta podjęta za prologiem ewangelii świętego Jana na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Posługa kapłańska w szczególny sposób jest służbą Chrystusowi, który jest Słowem Boga i polega na wsłuchiwaniu się w Chrystusa – Słowo oraz głoszeniu Go światu. Słowo Boga pozwala chrześcijaninowi zrozumieć sens życia i świata, co więcej Ono samo jako Syn Boży jest początkiem i końcem wszystkiego, stanowi sens istnienia.
Chociaż w ciągu historii Kościoła różne było podejście chrześcijan do teatru to jednak ostatecznie zwyciężyła myśl, że jest to jedna z form wyrażania prawdy o człowieku i Bogu. W średniowieczu zaczęto chętnie sięgać do form teatralnych przedstawiając w misteriach tajemnice Bożego Narodzenia oraz Męki i Zmartwychwstania Zbawiciela.
Przygotowując się do kapłaństwa alumni pochylają się również nad ludzkim słowem, aby dostrzegać w nim okruchy Bożej Mądrości oraz szukać różnych form ewangelizacji. Teatr jest także dla nich spotkaniem z kulturą i nawiązaniem dialogu ze światem. Dodajmy, że spotkanie z Melpomeną jest wspaniałą przygodą dla młodych ludzi wrażliwych na wyższe wartości. O potrzebie takich inicjatyw nich świadczy zawsze duża liczba widzów oglądających nasze spektakle. Jesteśmy również często zapraszani do różnych parafii i domów kultury w naszej diecezji by dzielić się tym, co przygotowaliśmy, np. Ślepcy byli wystawiani 14 razy w różnych miejscach.
Oto spektakle, jakie zaprezentowała grupa teatralna naszego seminarium od początku swego istnienia:
1997 rok - Jak mnie zaświecisz, kiedy Ci zagasnę – poezja ks. Janusza Pasierba, wybór i reżyseria ks. Piotr Turzyński;
1998 rok - Zraniony Pasterz – Daniel Ange, reżyseria ks. Jacek Kucharski;
1999 rok - Ślepcy – Maurice Maeterlinck, adaptacja i reżyseria ks. Piotr Turzyński;
1999 rok - Wieczór wigilijny – nieznany autor, reżyseria Mariusz Pomocnik;
2001 rok - Alchemik – Paulo Coelho, adaptacja i reżyseria ks. Piotr Turzyński
2003 rok – Miecz obosieczny – Jerzy Zawieyski, adaptacja ks. Norbert Lis, reżyseria ks. Piotr Turzyński;
2004 rok – Kościół w Skaryszewie- Jarosław Iwaszkiewicz, adaptacja i reżyseria ks. Piotr Turzyński.
Spektakle Ślepcy i Alchemik zostały ubogacone muzyką skomponowaną przez ks. Mirosława Bujaka, dzisiaj misjonarza w Kamerunie.

Alchemik (obsada):
Santiago - Sławomir Molendowski
Ojciec - Jakub Ciołak
Cygan - Grzegorz Wójcik
Król - Krzysztof Dukielski
Złodziej - Dominik Jałowski
Sprzedawca - Tomasz Pastuszka
Anglik - Norbert Lis
Alchemik- Karol Kowalczyk
Kierownik karawany - Łukasz Ofiara
Wojownik pustyni 1 - Mariusz Wilk
Wojownik pustyni 2 - Maciej Jakubowski
Santiago (po latach) - Marek Ziomek
Klienci - Michał Szeląg - Konrad Wójcik
scenografia - dk. Tomasz Sułkowski - Krzysztof Kania
operator światła - Robert Kowalski
kostiumy - s. Kinga Curyło
nagłośnienie - Marcin Sajnóg
Miecz obosieczny - obsada:
Tomasz Moore - Jakub Ciołak
Henryk VIII - Tomasz Pastuszka
Cromwell - Sebastian Paul
Abp Cranmer - dk. Sebastian Kijak
Kanclerz - Karol Kowalczyk
Słudzy - Mariusz Wilk - Maciej Jakubowski
Dozorca - Konrad Wójcik
Scenografia - Krzysztof Kania
Światła - Damian Drabikowski
Muzyka - Marek Pruszkowski - Marcin Szymczyk
Sufler - Konrad Wójcik
Kościół w Skaryszewie – obsada:
Ks. Konrad - dk. Sebastian Paul
Ryś - Marek Okoń
Alojz - Krzysztof Księżopolski
Dziewczynka - Magda Wnukowska
Światło - dk. Damian Drabikowski
Muzyka - Marek Pruszkowski - Szymon Słomka
Scenografia - Jarosław Zieliński - Marcin Czerwonka
Sufler- Sebastian Osiński
W opowiadaniu Iwaszkiewicza Mickiewiczowski Konrad został księdzem i w czasie wojny jest wikariuszem w Skaryszewie. Z powodu braku proboszcza na nim spoczywa cała odpowiedzialność za ludzkie dusze. Marzą mu się wielkie czyny, a spotyka szarość i świat tak zły, że już nawet nikogo to nie razi. Codzienność przerywa niezwykła wizyta, która z jednej strony przeraża, a z drugiej kusi pozorem dobra. Ks. Konrad posiada swoją walkę, oto pragnienie ocalenia duszy młodego partyzanta miesza się ze świadomością konieczności zabicia uczciwego człowieka. Szatan igra sobie z jego pragnieniem wielkości. Obudziły się demony wojny i nikt nie jest bezpieczny, zadrwiły sobie z ludzkich pragnień księdza, użyły ich bezlitośnie. W dramacie brzmi ciągle aktualne pytanie, a my ostatecznie gdzieś w głębi duszy przeczuwamy odpowiedź. Czy cel uświęca środki? Sumienie podpowiada, że jest to tylko pytanie retoryczne. Poczciwy i pobożny ks. Konrad jest gotów cierpieć „za miliony”, okazuje się jednak, że człowiek nie może wziąć na siebie grzechu innych i nie pobrudzić się, nie może zostać zbawicielem, sam bowiem wikła się w zło, a jego wewnętrzny świat jest niejednoznaczny i potrzebuje odkupienia. Jedynie Chrystus doświadcza zła i bierze je na siebie, nie tracąc nic ze swojego blasku. Natomiast świat jest ambiwalentny. Skazany na śmierć jako zdrajca Alojz, okazuje się dobry. Dobro i zło mieszają się w różnych proporcjach. Jasne zasady: życie dla dobrych, śmierć dla złych (mors malis, vita bonis) komplikują się, gdy pytamy, kto jest naprawdę dobry, stąd zamyślony i boleśnie ludzki Chrystus staje się znakiem nadziei.
Kiedy w dzisiejszym świecie, który cierpi na brak wartości i rozmycie granic dobra i zła, pytamy kto może być ocalony wobec szalejących demonów władzy, bogactwa, seksu i sławy, ostatnią instancją niezbędną każdemu staje się frasobliwy Chrystus i Jego miłosierdzie.
|