NIE PLANY LUDZKIE, czyli MIŁOŚĆ?

Moja droga rozpoznawania powołania kapłańskiego wiąże się z drogą życia sakramentalnego. Począwszy od przyjęcia pierwszej Komunii Świętej byłem ministrantem. Odbierałem to jako zaszczyt, że mogę posługiwać przy Mszy Świętej. Przebiegało to w standardowej atmosferze modlitwy. Starałem się być co niedziela w kościele oraz aktywnie służyć. Pamiętam, że byłem jednym z najmłodszych lektorów wśród ministrantów. Sprawiało mi to wielką radość i zaszczyt, że mogę czytać słowo Boże w czasie Mszy świętej. Było to dla mnie bardzo znaczące i jednocześnie wpływało na moje postępowanie.

W czasie ministrantury nie towarzyszyły mi szczególne znaki tego, że Pan Bóg powołuje mnie do kapłaństwa. Zwyczajnie wypełniałem swoje obowiązki, które sprawiały mi i sprawiają do tej pory dużo radości. Przyznam, że takie myśli pojawiły się dosyć wcześnie, bo już w szkole podstawowej, jednak nie przywiązywałem do nich wielkiej wagi. Powróciłem do tych myśli w czasie nauki w gimnazjum i liceum. Tam jednak znowu porzuciłem te myśli, stwierdzając, że Pan Bóg powołuje mnie do małżeństwa i w ten sposób chciałem realizować swoje życiowe powołanie. Głos Pana Boga, choć cichy, był jednak nieustępliwy, dlatego zdecydowałem się na przerwanie studiów i wstąpienie do seminarium.

Wiem, że sam bym sobie nie poradził, dlatego nie mogę nie wspomnieć o kapłanach, których spotkałem na swojej drodze życia. Byli to księża pracujący w parafii czy katecheci, którzy zawsze służyli mi wsparciem, modlitwą, ale także rozmową i pomocą w kwestiach duchowych. Byli dla mnie też wzorem życia i postępowania. Od każdego z nich chciałem przejąć to, co było w nim najlepszego. Chciałem uczyć się od nich życia w pełni poświęconego Panu Bogu. Dokonując wyboru i wstępując do seminarium chciałem być księdzem dla każdego człowieka. Dziś, mając za sobą 5 lat formacji seminaryjnej oraz perspektywę święceń kapłańskich w ciągu kilku miesięcy, wiem jak mogę wypełniać pragnienie z początku, które jest we mnie do tej pory. Jako ksiądz chcę zbawić siebie i przekazywać innym owoce Chrystusowego zbawienia, ale także budować Kościół, sprawować sakramenty, być dostępnym dla każdego człowieka. Chcę dawać ludziom nie siebie, ale Ewangelię, żywego Boga, który jest Miłością. Pragnę kochać Boga coraz mocniej i całym sercem być Mu oddany.


dk. Paweł Łęcki, rok VI