Nogi musiały boleć

Jednym z wielkopostnych wydarzeń, na którym już od kilku lat można spotkać radomskich kleryków, jest Ekstremalna Droga Krzyżowa. W tym roku wzięło w niej udział pięciu alumnów. Dwóch z nich zmierzyło się z obfitą śnieżycą, która towarzyszyła uczestnikom EDK ze Starachowic do Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego na Świętym Krzyżu, a trzej kolejni pokonali tydzień później trasę z katedry w Radomiu do Sanktuarium Matki Bożej Staroskrzyńskiej w Skrzyńsku.

Przeżycie Drogi Krzyżowej podczas indywidualnej, nocnej wędrówki na trasie mającej ponad 40 km jest pomysłem ks. Jacka Stryczka z Krakowa. Organizatorzy zaznaczali, że konieczne jest opuszczenie tego, co sprawia nam komfort, by przez odczucie fizycznego bólu niejako powiedzieć Bogu, że chce się z Nim spotkać i przez to otworzyć się na zmianę swojego życia.

Radomscy klerycy, podobnie jak wszyscy inni uczestnicy EDK, zamienili nocny odpoczynek na możliwość spędzenia około 10 godzin na milczeniu, modlitwie i medytacji. Przejście wyznaczonej trasy wiązało się z koniecznością zmierzenia się z własnymi możliwościami fizycznymi. Wyczerpanie fizyczne, które narastało w miarę przebywanych kilometrów, uświadamiało, że gdyby nie Chrystus, taki wysiłek nie miałby żadnego sensu.

Ekstremalna Droga Krzyżowa nie była z pewnością „lepszym” lub „bardziej pobożnym” sposobem przeżycia tego charakterystycznego dla Wielkiego Postu nabożeństwa. Była po prostu czymś innym. Dawała możliwość modlitwy także poprzez zmęczenie fizyczne. Niewyspanie, odczuwane zimno i bolące nogi z pewnością pomagało w rozważaniu poszczególnych stacji.

Ufamy, że poświęcony czas i wysiłek przyniesie owoce w życiu duchowym wszystkich uczestników.

Tomasz Rokita, rok V

WIĘCEJ ZDJĘĆ: GALERIA