22 listopada to zawsze wyjątkowy dzień dla każdego, kto dba o piękno muzyki kościelnej. Tego właśnie dnia obchodzimy wspomnienie św. Cecylii męczennicy, która jest patronką śpiewu i muzyki kościelnej.

W naszym seminarium dzień ten uczciliśmy, jak co roku, uroczystą Mszą Świętą, której przewodniczył ks. kan. Andrzej Zarzycki, wykładowca muzyki i śpiewu oraz dyrygent seminaryjnego chóru. Homilię wygłosił o. Marceli Prawica, misjonarz w Zambii, pochodzący z naszej diecezji. Można by się zastanawiać dlaczego akurat misjonarz głosi homilię podczas takiej uroczystości, ale jak sam stwierdził: kto ma wiedzieć więcej o samej muzyce jak nie „Afrykańczyk”? I dalej o. Marceli mówił: Dla Afrykańczyka śpiewać i tańczyć dla Boga, to jak jeść codzienną mamałygę. Śpiew jest najlepszą katechezą, więc zastanawiaj się nad tym co śpiewasz. Nasz misjonarz wspomniał także o swojej niedawnej przygodzie z nowym gatunkiem muzyki: Ks. Marek chciał mnie „nakarmić” metalem, ale moje uszy nie zniosły tych decybeli. Otrzymaliśmy na koniec homilii pewną ciekawą radę: Gdzie usłyszysz śpiew, tam wchodź, bo tam dobrzy ludzie mieszkają, więc śpiewajcie i bądźcie dobrzy”.

Po Eucharystii nastąpiło oficjalne włączenie do chóru nowych alumnów pierwszego roku. Zanim jednak do tego doszło, należało podziękować braciom diakonom, którzy powoli opuszczają mury naszej Alma Mater i kończą posługę w kleryckim chórze.

Dzień muzyki i śpiewu w seminarium, czyli tzw. Cecyliada stanowi dobitne ukazanie jak ważne miejsce zajmuje w liturgii muzyka. Kantorom i organistom, chórzystom i samym kapłanom pragniemy życzyć, aby św. Cecylia dopomagała w codziennej posłudze. Niech śpiewowi i grze towarzyszy jak najmniej fałszywych dźwięków, a zawsze radość pochodząca od Ducha Świętego i przekonanie, że kto śpiewa, dwa razy się modli.

Rafał Mierzejewski, rok IV

6