Te słowa to życiowa dewiza drugiego biskupa radomskiego – biskupa Jana Chrapka. 18 października minęła piętnasta rocznica jego śmierci. W radomskiej katedrze w godzinach wieczornych była sprawowana Msza Święta w intencji zmarłego Pasterza naszej diecezji. Warto wspomnieć, że biskup Jan w latach pełnienia posługi biskupiej w Radomiu mieszkał w gmachu Wyższego Seminarium Duchownego. Z tego powodu jest szczególnie bliski naszej wspólnocie. Poniżej zamieszczamy krótką biografię biskupa Jana oraz wspomnienie ks. Jacka Mizaka, wicerektora Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu, a w latach 1999-2001 – kapelana i sekretarza bpa Jana Chrapka.

Biskup Jan urodził się 18 lipca 1948 r. w Józefinie, w parafii Iwaniska, na terenie diecezji sandomierskiej. Uczył się w szkole podstawowej w Woli Jastrzębskiej, a od roku 1962 w niższym seminarium duchownym prowadzonym przez Zgromadzenie Księży św. Michała Archanioła w Miejscu Piastowym. Śluby wieczyste złożył 26 sierpnia 1969. W latach 1967–1969 pracował jako wychowawca w Zakładzie Specjalnej Troski dla Chłopców w Strudze k. Warszawy. W tym samym czasie studiował w Państwowym Instytucie Pedagogiki Specjalnej w Warszawie.

W latach 1969–1975 odbył studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Michalitów w Krakowie. Od 1971 poszerzał wykształcenie w zakresie socjologii religii i zagadnień pastoralnych, studiując na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie. Święcenia prezbiteratu przyjął 3 maja 1975 w Domu Macierzystym Zgromadzenia św. Michała Archanioła w Miejscu Piastowym z rąk biskupa diecezji przemyskiej Ignacego Tokarczuka. W tym też roku rozpoczął studia specjalistyczne z teologii pastoralnej na KUL. Pracę magisterską pod tytułem „Wpływ filmu i telewizji na kształtowanie postaw religijnych młodzieży szkół średnich uczęszczającej na katechizację” obronił w 1976 r. Trzy lata później uzyskał tytuł doktorski na podstawie rozprawy „Uwarunkowania recepcji programów telewizyjnych przez młodzież”.Od roku 1979 był wychowawcą w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Michalitów w Warszawie. W latach 1984-86 był redaktorem naczelnym miesięcznika „Powściągliwość i Praca”, wykładowcą na ATK i duszpasterzem inteligencji w parafii Matki Bożej Królowej Aniołów w Warszawie. W latach 1986-1992 ks. Jan był przełożonym generalnym Zgromadzenia św. Michała Archanioła. Autor szeregu książek i artykułów poruszających problematykę etyki środków społecznego przekazu oraz obecności Kościoła w mediach.

Sakrę biskupią przyjął 5 czerwca 1992 roku w Drohiczynie z rąk abp. Józefa Kowalczyka. W diecezji drohiczyńskiej był biskupem pomocniczym, a po dwóch latach objął podobne stanowisko w diecezji toruńskiej. Jako biskup koordynował dwie ostatnie pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Ojczyzny, w roku 1997 i 1999. Biskupem radomskim mianowany został 28 czerwca 1999 roku. Urząd objął 21 sierpnia. Niedługo potem powołany do Papieskiej Rady Środków Społecznego Przekazu. Jako biskup radomski aktywnie uczestniczył w organizacji Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Radomiu. Z jego inicjatywy w Radomiu otwarte zostały stołówki dla ubogich prowadzone przez księży filipinów, ojców bernardynów i Caritas, uruchomiona przychodnia lekarska dla ludzi ubogich i pozbawionych ubezpieczenia, klub młodzieżowy „Arka”, bezpłatna Linia Braterskich Serc – telefon zaufania, czy I Kongres Misyjny Dzieci Diecezji Radomskiej.

Wspomnienie ks. Jacka Mizaka o biskupie Janie

W tych dniach przeżywamy już 15-tą rocznicę śmierci kogoś, kto za swoją życiową dewizę przyjął słowa: „Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię”. Tym kimś był biskup radomski Jan Chrapek. Wielu z nas ma go jeszcze żywo w pamięci. Widzieliśmy, jak tę swoją życiową dewizę realizował na co dzień. Miałem szczęście obserwować jego posługę z bliska. Widziałem, jak od pierwszych miesięcy rzucił się w wir wytężonej pracy. Była ona wieloaspektowa; nie tylko na rzecz diecezji radomskiej, ale i Kościoła w Polsce. Wizytacje kanoniczne parafii, spotkania z różnymi grupami, apele młodych, które gromadziły w radomskiej katedrze tysiące młodych, gorących, oddanych Chrystusowi serc, wykłady i spotkania ze studentami dwóch uczelni – UKSW oraz UW, organizacja stołówek dla najuboższych, Radomski Bank Żywności, to tylko część z ogromnej ilości inicjatyw i zajęć, które wypełniały posługę pasterską biskupa Jana. To wszystko wymagało wielu sił, których na początku wystarczało. Z czasem było ich jednak coraz mniej, a zmęczenie narastało. Wcale nie przeszkadzało to jednak biskupowi Janowi podejmować nowe wyzwania. Kiedy pewnego wieczoru wracaliśmy z jakiegoś wyjazdu, powiedziałem: „Ekscelencjo, trzeba trochę zwolnić, bo zabraknie sił i zdrowia”, „Księże Jacku, ja i tak mam wyrzuty sumienia, że za mało pracuję” – usłyszałem w odpowiedzi. Wiedziałem, iż te wyrzuty są nieuzasadnione, gdyż niemal każdy dzień wypełniony był pracą od świtu, aż do wieczora.

Był jak świeca, która płonie i spala się jasnym płomieniem. Nikt z nas nie wiedział na jak długo wystarczy sił… Nie minęło zbyt wiele czasu i przyszedł pamiętny dzień 18 października 2001 roku. Był to dzień, kiedy ta spalająca się świeca w dramatycznych okolicznościach przestała płonąć. Ofiara z życia, którą ksiądz biskup składał codziennie, ostatecznie została przyjęta przez Pana życia i śmierci…

Ksiądz biskup Jan Chrapek był osobą, którą cechowała otwartość na innych oraz umiejętność dostrzeżenia w drugim człowieku dobra. Nawet jeżeli z kimś się nie do końca zgadzał, bo ten ktoś prezentował zupełnie inne poglądy, potrafił oddzielić poglądy tego człowieka od niego samego. Nigdy innych nie przekreślał, nie potępiał, ale potrafił i chciał z każdym człowiekiem rozmawiać po to, żeby pomóc mu dotrzeć do prawdy. Dzięki swej osobowości potrafił przyciągnąć do siebie nawet tych, którzy nie byli blisko Kościoła, dzięki czemu mógł taką osobę zbliżyć także do Chrystusa. To było ważne w jego posłudze, gdyż nigdy nie zapominał o tym, kim jest – kapłanem, biskupem, pasterzem, a więc osobą powołaną do tego, aby pomóc innym się zbawić.

W obecności Księdza Biskupa inni czuli się dobrze, bo był on człowiekiem bezpośrednim, kontaktowym i życzliwym. Często także żartował. Kiedy starał się powołać do istnienia jakieś ważne dzieło w naszej diecezji, zapraszał wtedy przedstawicieli władzy czy innych środowisk, które tak naprawdę z Radomiem nie miały nic wspólnego. Przyjeżdżali jednak do naszego miasta, ponieważ prosił o to biskup Jan Chrapek, a oni nie potrafili mu odmówić. Nieraz więc mogłem się przekonać, że biskupowi Chrapkowi po prostu się nie odmawia.

Był osobą niezmiernie wrażliwą. Ta wrażliwość przejawiała się zarówno w pochylaniu się nad ludzką biedą i cierpieniem, ale także w zachwycie pięknem natury. Ksiądz biskup bardzo lubił las, lubił spacery i kontakt z przyrodą. Z jednej strony można powiedzieć, że był człowiekiem renesansu, wykształconym, posiadającym wielkie zdolności organizacyjne, a z drugiej strony prostodusznym, kochającym przyrodę, która była dla niego odskocznią od codziennych zajęć. Przy całym swoim bogactwie osobowości i talentów był także zwyczajnym człowiekiem. Posiadał świat swoich emocji i uczuć…

Owoce pracy i życia biskupa Jana trwają do dziś i pewnie trwać będą przez długie lata. Ślady jego stóp, mimo upływu lat, są bardzo wyraźne. I choć z czasem będzie zacierać nam się w pamięci jego postać, ślady stóp pozostaną…

Hubert Skipirzepa, rok V

4